Czy żyję jeszcze?

/
0 Comments
Cześć, tym razem pragnę się podzielić moimi inklinacjami odnośnie genialnej książki, którą miałam przyjemność czytać w ciągu ostatnich dni. Mam tutaj na myśli świetną Jojo Moyes - 'Zanim się pojawiłeś'. Wiele osób prawdopodobnie zetknęło się z nią na przełomie kilku ostatnich miesięcy, szczególnie zapewne dzięki świeżo powstałemu filmowi na podstawie książki (z przystojnym Samem Claflinem w roli głównej ♥). 
Gdyby jednak ktoś zupełnie nie słyszał o tymże utworze, opowiada on głównie o historii dwóch młodych osób, Louise Clark oraz Willa Traynora - ten drugi, ok. 30 letni mężczyzna, od dwóch lat przeżywa wewnętrzne załamanie i całkowitą utratę chęci życia z powodu wypadku, w którym stracił zdolność poruszania się, jest paralitykiem z uszkodzonymi czterema kończynami. W dalszej akcji książki, na moment odzyskuje ponowny błysk, który pozwala mu na przynajmniej przyzwoite funkcjonowanie (wcześniej jak twierdził, tylko istniał).  Całą wiarę i wolę życia odzyskać w gruncie rzeczy za sprawą Louise, która swoją osobą w pewien sposób zainteresowała go i jak sądził : 'dzięki niej ma siłę wstać z łóżka rano'. 'Zanim się pojawiłeś' niezaprzeczalnie zaliczyć możemy do książek 'wyciskaczy łez' i z całego serca polecam ją przeczytać, gdyż w dzisiejszym świecie, gdzie wszystko toczy się aż zanadto szybko, warto wyciszyć się na moment, usiąść w pełni skupienia i dać ponieść się refleksjom, które bez wątpienia znajdziemy w tejże powieści.  

W moim przypadku w trakcie czytania w moich myślach zaczęły pojawiać się pytania : Jak potrafiłabym się odnaleźć w sytuacji, w której znalazł się Will?  Czy żyję tak, jak powinnam? Czy mimo młodego wieku, zaczynam i postanawiam spełniać się w taki sposób, jaki mi odpowiada? Czy nie skupiam się być może na rzeczach zbyt materialnych niżeli duchowych? Doświadczenia życiowe głównego bohatera pokazały mi, że ja również pragnę doświadczyć tylu niesamowitych rzeczy (mam na myśli, że tak samo jak on, pragnę podróżować, poznawać świat i kulturę innych, jakże zróżnicowanych pod wieloma względami krajów). Doszłam do wniosku, że powinnam kształtować siebie i dążyć do wyznaczonych przeze mnie celów, powinnam nie troszczyć się o to, czy ktoś inny będzie z dezaprobatą patrzył na to, w jaki sposób chcę żyć. Chcę więc żyć, a nie istnieć. 

Zagłębiając się w refleksji, wracając wstecz do poprzednich lat swojego życia,  doszłam do wniosku, że w środku czułam się dokładnie tak jak Will po wypadku : wiecznie niezadowolona, grymaśna, zmęczona kilkunastoletnim życiem, a przecież nie stało się nic, co powinno sprawić, abym się tak czuła. Nie doznałam żadnych poważnych obrażeń, nadal mogę się poruszać; nadal mogę myśleć i czuć.  'Zanim się pojawiłeś' stał się moją inspiracją i w pewien sposób pomógł mi w małym stopniu ukształtować siebie, postanowić, że w przyszłości (już niezupełnie odległej) zamierzam podróżować i cieszyć się tym, że miałam okazję przeżyć wszystkie chwile, które przeżyłam. 

Na koniec pozostawię cytat, który tkwi w mojej głowie i (jak myślę) niezbyt szybko będzie chciał ją opuścić. 

'Są zwyczajne godziny i są godziny ułomne, kiedy czas zatrzymuje się i potyka, kiedy życie - prawdziwe życie - wydaje się toczyć gdzieś dalej.'



You may also like

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.