Hej,

Z reguły nie zawracam sobie głowy, aby pisać, mówić, bądź nawet myśleć o kimś, kto niesamowicie mnie denerwuje, a owa osoba (lub bardziej osoby) czynią to monotonnie przez kilka lat. To strata czasu, aby wylewać żale na temat kogoś, kto i tak pozostanie osobą, jaką jest, ponieważ swój sposób bycia się jej podoba. Tym razem jednak napiszę i mam nadzieję, że emocje które mam schowane pod głęboką warstwą skóry, odejdą raz na zawsze (a przynajmniej na jakiś czas).

Zapewne w ciągu swojego życia miałeś wokół siebie ludzi, którzy swoim zachowaniem sprawiali, iż miałeś ochotę nie zważając na nic, wejść na drewniane tory z kartonowym pudłem na głowie i czekać, aż nadjeżdżający pociąg wkrótce skończy twój spokojny żywot? Ja mam tak bardzo często. 
I zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak? Czy to ja prowokuję innych tym, że po prostu istnieję? Ale przecież każdy ma prawo istnieć, żyć, funkcjonować, rozwijać się, bawić, cieszyć się życiem. Szkoda jedynie, że niektórzy ludzie uważają radość i szczęście innych za grzech i starają odebrać nam naszą sekundę chwały.

Jestem introwertyczką, tak sądzę. Nie widzę też w tym żadnego problemu, że ktoś nie okazuje uczuć publicznie. Moje życie nie jest nudne tak, jak mogłoby się wydawać.
Tak samo myślę, rozwijam się i cieszę się z życia, lecz nie wylewam swoich emocji wokół siebie, trzymam je. Nie potrafię jednak znieść innych, którzy znając cię kilka lat, nadal nie pojmują, że twoje spokojne życie ci odpowiada. Owszem, mam momenty, w których jedyne co robię to leżę z głową pod kocem i myślę o tym, jak bardzo chciałabym znajdować się teraz dwa metry pod ziemią, ale to mija. Wiem, że każde życie ma sens. Nawet, jeżeli nie ma ono sensu. 


Boli mnie tylko to, jak łatwo możesz zranić bliźniego zwykłym spojrzeniem, zwyczajnym gestem. I choć nie masz złych intencji, mogę one zostać negatywnie odebrane. 
Powtarzam sobie, że mogłabym zostać kimś najlepszym, wejść na scenę bez ściśniętego żołądka, poprosić o pomoc sprzedawczynię w sklepie z ubraniami, zapytać o godzinę nieznaną osobę i mam cichą nadzieję, że moje bariery kiedyś ustąpią. Nie będę bać się reakcji obcych, ponieważ oni również są ludźmi. Mam nadzieję, że będą w stanie rozmawiać z kimś swobodnie, bez skrupułów pytać o proste pytania i szczerze śmiać się z żartów innych.




W związku z tym, że mamy w czwartek specjalny dzień - święto naszych ukochanych mam, a niektóre z nas nadal nie mają pomysłu, aby sprawić swojej rodzicielce prezent, a chciałabyś podarować jej coś innego niż czekoladę lub kwiatka? W tym krótkim poście, postanowiłam Ci pomóc i gwarantuję - to zdecydowanie trafiony i piękny podarunek. 


Otóż, wystarczy słoik, kolorowe karteczki, ozdobna wstążeczka i pełna garść miłości do mamy. Pierwsze co musisz przygotować, to średni słoik (bądź na przykład pudełko po soli do kąpieli również będzie w porządku), który wcześniej starannie omyjesz. 
Kolejnym etapem będzie wypisanie powodów lub sytuacji, w których wypiszesz, za co kochasz lub podziwiasz swoją mamę,  na malutkich karteczkach biurowych. Jeżeli brakuje Ci weny, bądź po prostu czekasz z prezentem na ostatnie sekundy, oto kilka z tych, które wypisałam ja : 

♥ za to, że uczestniczysz w każdym momencie mojego życia

♥ za to, że potrafisz słuchać

♥ za to, że jesteś tą jedną, jedyną  najważniejszą przyjaciółką 

♥ za to, że bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdujemy, potrafisz znaleźć dobre rozwiązanie

♥ za to, iż pomimo znasz mnie i wiesz, jak wiele rzeczy psuję, nadal mnie kochasz i wierzysz we mnie 

♥ za to, że prawdopodobnie jako jedyna, nigdy dotąd mnie nie oszukałaś

♥ za twoje nieprzespane noce, gdy jako młody berbeć wydzierałam gardło o drugiej nad ranem, a Ty z cierpliwością wstawałaś, by mnie uspokoić

♥ za to, że jesteśmy dla Ciebie ważni

za to, że dałaś mi życie

♥ za to, że wspólnie z tatą dokładaliście wszelkich starań, abyśmy godnie żyli i rozwijali się

♥ za to, że można na Ciebie liczyć, niezależnie od niczego

♥ za to, że jesteś dobrym człowiekiem

♥ za to, że jesteś dobrym doradcą 

♥ za  setki bajek, które mi opowiadałaś 

♥ za twoje wyśmienite obiady, nawet gdy gotowałaś coś na moje 'widzi misie'

♥ za to, że nigdy się nas nie wstydziłaś - a zdecydowanie miałaś ku temu powody ;)

♥ za to, że pokazujesz, jaką ścieżkę należy wybrać 

♥ za to, że kochasz

♥ za twoją nienaganną pewność siebie

♥ za to, że jesteś 

♥ za to, że jesteś jedyną osobą, która ma na mnie wpływ

♥ za to, że zawsze przychodzisz z pomocą 

♥ za to, że zawsze wiesz, co jest dla mnie najlepsze

♥ za to, że poświęcasz swój wolny czas, aby nam dzieciom, żyło się lepiej

♥  za twoją anielską cierpliwość

♥ za twoją opiekuńczość

♥ za bezwzględną szczerość

♥ za twoją tolerancyjność

♥ za to, że mogę Ci ufać

♥ za to, że jesteś dla mnie wzorem kobiety

♥ za wszystko ♥




Ostatnim już krokiem będzie zawiązanie wstążką końcówki zakrętki słoika i podpisanie go na przykład : (ileś) powodów za które Cię kocham, mamo ♥ 
Osobiście uważam, że prezent ten będzie nie tylko oryginalny, ale także bardzo emocjonalny dla twojej rodzicielki. No bo pomyśl - kto nie chciałby dostać prezentu wykonanego własnoręcznie, który stałby się wiecznym dowodem miłości twojego dziecka do Ciebie?








Hej!


Ostatnimi czasy miałam (nie) szczęście zachorować na jakiś czas [czyt. tydzień], a co za tym idzie, mój umysł automatycznie szukał alternatywy, w której potrafiłby się odnaleźć podczas choroby i nie zwariować. W taki oto sposób, przeszukując w internecie ciekawe trailery filmów, natrafiłam na jeden, jakże początkowo nie przemawiający do mnie film. Mianowicie, mam na myśli świetną przygodówkę - 'Niezgodna', reżyserii Neila Burgera (nie katować, jeśli źle to odmieniłam). Nawiasem mówiąc, został stworzony na podstawie powieści Veronici Roth, o tym samym tytule. Zanim zacznę swój monolog o tym, o czym pragnę napisać, przedstawię nieco główną tematykę dzieła.


Akcja toczy się w (dosyć niepokojącej) przyszłości, w miejscu stworzonym na ruinach Chicago. Żyjąca tam społeczność, zostaje wyselekcjonowana i przeniesiona do jednej z  pięciu frakcji : Altruizmu, Prawości, Erudycji, Serdeczności oraz Nieustraszoności. Założyciele nowego, 'idealnego' świata, wykończeni nieustannymi wojnami postanowili sprawić przez utworzenie tychże frakcji, nienagannego porządku i spokoju. 
Każda osoba, która ukończyła szesnasty rok życia, zostaje poddana testom, w których na podstawie zachowań badana zostaje, do której frakcji została stworzona. Jednak to ona sama ostatecznie decyduje, którą z nich wybierze. Jeżeli zaś nie pasuje do żadnej z frakcji, staje się bezfrakcyjnym, czyli prawdę mówiąc - marginesem społeczeństwa. Z drugiej strony, jeśli nastolatek ma cechy kilku frakcji, jest tzw. 'niezgodnym', czyli potencjalnym niebezpieczeństwem, z racji tego, że nie podporządkuje się danym normom, które zostały narzucone przez organy rządzące. Jedną z niezgodnych okazuje się być główna bohaterka dzieła - Beatrice Prior, która ostatecznie wybrała, że przeniesie się ze swojej początkowej frakcji, w której żyją jej rodzice [Altruizmu] do tej, w której rzeczywiście czuje się sobą, choć będzie wymagano od niej niesamowicie dużej dyscypliny i pracy - Nieustraszoności. Akcja przedstawiana jest z jej perspektywy, przeżywamy razem z nią wszystkie ckliwe i niebezpieczne momenty i w jakiś sposób, utożsamiamy się z nią. 

Moim zdaniem, jako niezgodna, nigdy nie będzie zawsze pewna, kim rzeczywiście jest. Jest młodą, niepewną osobą, ma czas, aby dojrzeć, choć w utworze czas ten nie zostaje jej dany. Staje się dorosłą wcześniej, jakoby odrobina dziecinności była czymś niedopuszczalnym. I być może jestem dziwna, ale Niezgodna nawiązuje niejako do naszego świata, społeczności XXI wieku (a być może i wcześniej). Odnoszę wrażenie, że ludzie dzisiaj, zagubieni nieustannym poszukiwaniem prawdziwego siebie i czynności, które chciałoby się wykonywać, gubią tym samym prawdziwy cel, do którego zostaliśmy stworzeni, ponieważ niewątpliwie - żyjemy tutaj z jakiegoś powodu. Co więc, jeżeli czujesz, że nie jesteś stworzony do jednej rzeczy? Co jeśli pragniesz wykonywać wiele innych czynności, które niekoniecznie współgrają ze sobą? Chcesz być wszechstronny, bo interesuje cię życie, chcesz poznawać najgłębsze zakamarki świata? Czy będziesz potrafił się odnaleźć wtedy, gdy skupisz się tylko na jednym?

Uważam że wielu ludzi, osoby nieco 'dziwne', lekko ekscentryczne, traktuje tak jak przystało - inaczej, ponieważ nie są tacy jak większość. I choć pozornie mamy wiek zupełnej dowolności; zróżnicowania, ludzie obierają pewne normy (być może moje stanowisko wynosi się stąd, iż nie mieszkam w wielkim mieście, a wręcz w małej wsi) i starają żyć według nich, a także nakłonić innych do swojej racji, ponieważ [zupełny brak sarkazmu] tylko ta jest słuszna. 
Kończąc, ponieważ wydaję mi się, że niezupełnie wiem, jak jeszcze ująć to, co chciałam napisać. Ogólnie, chciałam tylko podkreślić, że mamy do czynienia z nie całkiem sprawiedliwym światem i bardzo trudno jest nam, szczególnie nastolatkom się w nim odnaleźć, tym bardziej, gdy biologicznie przeżywamy niesamowicie trudny (jednakże piękny) czas w naszym życiu. I oczywiście wiem, że za jakiś czas wrócę do tego posta i czytając go, będę łapać się za głowę z faktu, że byłam właśnie tego zdania, ale cóż - człowiek to tylko człowiek, pełny niezdecydowania, kruchy i słaby. 




______________________________________________________________

Hej, w tej notce trochę o samobójstwie i niedorzecznej nienawiści ludzi względem siebie.
______________________________________________________________
  



Pozwolę sobie  przytoczyć słowa  najpopularniejszego słownika w internecie, czyli Wikipedii . Samobójstwo- 'celowe działanie mające na celu odebranie sobie życia. (..) wynika często z uczucia smutku, które w wielu przypadkach jest rezultatem zaburzeń psychicznych, takich jak depresjazaburzenia afektywne dwubiegunoweschizofreniaalkoholizm lub uzależnienie od środków odurzających.'



Nigdy nie uważałam osoby próbujące popełnić samobójstwo za tchórzy,  choć

wielu ludzi tak uważa. To przecież nie ich decyzja - nikt przy zdrowych zmysłach

nie brałby za cel odebranie swojego życia lub dokonywał czynów autodestrukcyjnych 

na swoim ciele. Depresja to choroba, może nie aż tak drastyczna w swym działaniu w 

porównaniu na przykład do nowotworów, lecz bezapelacyjnie jest to poważna choroba

i w żadnym razie nie należy jej bagatelizować.



 Szacuje się, że depresja dotyka co piątego nastolatka (przytaczam tutaj przykład osoby nieletniej, ponieważ sama należę nadal do tej grupy wiekowej i nie ukrywam, także i u mnie pojawiały się lekkie zaburzenia). Jak podaje opinia wielu lekarzy specjalizujących się w leczeniu nastolatków chorych na depresję, choroba ta najczęściej dotyka nas, osoby 13- 16, bądź 18-24 roku życia. Ważne jest przede wszystkim, aby osoba cierpiąca na ów problem doznała wsparcia w rodzinie i znajomych, brak tego wsparcia często przeobraża się w poważniejsze zaburzenia i lęki. 


 Sądzę, że duży wpływ na psychikę osób nastoletnich ma także szkoła. Często spotykamy się z sytuacjami nękania i prześladowaniami w tej oto placówce. Nie mam na myśli nienawiści wobec innych w internecie (choć to również niewątpliwie jest groźną rzeczą), lecz mówię teraz o nienawiści wobec siebie w realnym świecie.
Ostatnimi czasy bardzo 'popularne' stało się uprzykrzanie innym życia dla zabawy, jakoby żartowanie z znajomych miało stanowić kunszt, specjalizację. 
Naśmiewanie się z innych jest dla kogoś rozrywką, czy powinno tak być?
Czy rozrywkę nie można zaplanować sobie w zupełnie inny sposób, na przykład spędzając
czas  ze znajomymi grając w gry planszowe (czy też podwórkowe), bez konieczności obrażania siebie wzajemnie?


Ludzie wyśmiewani dosyć często nie okazują tego, iż słowa obcych ich nie urażają, starają zachować kamienną twarz, ponieważ mylnie rozumiany 'dystans do siebie' stał się odpowiedzią na każdy żart, nawet ten, w którym ktoś bezsprzecznie wręcz nęka daną osobę. 

Człowiek ten  wraca do domu- wówczas jedynego bezpiecznego dla niego azylu, 
nie zamierzając dzielić się z kimkolwiek tym, co usłyszał dziś na swój temat. Nie sprawia mu przecież przyjemności rozdrapywania już i tak świeżych ran. Zamyka się w 
swoim własnym świecie, gdzie nikt nie będzie w stanie zaburzyć jego porządku.
Będzie dla siebie jedynym przyjacielem, jedynym, który będzie zgadzał się z tym, co powie i jak się zachowa, będzie żył tylko dla siebie.
Osobiście uważam, że nie jest to dobry pomysł, bo to tak naprawdę samotność najbardziej nas dołuje. Z autopsji wiem, że nawet jeśli spędzamy czas z najbardziej nielubianą przez siebie osobą, czujemy się lepiej niżeli spędzamy swój czas samotnie, kiedy ciągle myślimy, a to myśli są tutaj głównym sadystą. 
Często bywa  tak , że całą złość i negatywną energię przekazujemy tylko i wyłącznie
na siebie. I to jest złe. To, że ktoś powiedział nam coś niemiłego bez powodu, nie oznacza, że to my czynimy źle, to jego spostrzeżenie. Bywa często, że jest zupełnie nietrafne, a wręcz 'wyssane' z palca.

Nasi 'prześladowcy ' wkrótce znajdą sobie nowy podmiot do rozmowy, 
bądź po prostu z tego wydorośleją . Osoba jednak, która doświadczyła już olbrzymiej przykrości ze strony tych osób, będzie prawdopodobnie  szukać problemu tam, gdzie go nie ma. A wszystkie, nawet te najmniejsze, staną się najbardziej istotne. 

Zabawne, a zarazem przygnębiające jest to, że człowiek bez użycia siły fizycznej
może uczynić tyle złego w stosunku do bliźniego. Bardzo często zdarza się, że te 'ofiary' dokonują aktów samodestrukcji i  w wielu przypadkach próby całkowitej samozagłady udają im się. Co jest tego powodem? 
Czy wystarczającą przyczyną może stać się to, że komuś nie spodobała się twoja twarz, twoje pochodzenie, twoje zachowanie? 

'Oprawcy' często nie zdają sobie sprawy jak bardzo ranią  swoją 'ofiarę', pomimo tego , że  swoje słowa biorą tylko na żarty. 

Zdarzyło mi się przeczytać gdzieś, że 'tylko silne istoty mają rację przeżyć', niczym naturalna selekcja. I zgadzam się z tym, tylko przede wszystkim silne psychicznie istoty mają prawo przetrwać w tym nieco szalonym, goniącym za bogactwem społeczeństwie.
Dla sporej części ludzi liczą się tylko rzeczy materialne. A przecież kiedy umieramy, nie zabieramy ze sobą ubrań, kosmetyków, mebli czy sprzętu elektrycznego. Nie są tam niezbędne.Dlaczego więc, póki żyjemy tutaj, na ziemi, nie potrafimy skupić się na rzeczach, którymi poszczyć będziemy mogli się w życiu po życiu?


Ciągle nie rozumiem tak wielu sytuacji i tak wielu spraw w naszym zwariowanym świecie, 
a Ty? Co sądzisz na temat braku tolerancji u innych? Pisz w komentarzu. :)


"Nie musimy akceptować cudzych przekonań... ale musimy akceptować prawo innych do ich posiadania." Jodi Picoult

                           Hej!
__________________________________________________________________

W dzisiejszym poście trochę o wszechobecnej pomocy/ niesprawiedliwości i o 'korzystnych' przyjaciołach, czyli o tym, z czym do czynienia w naszej cywilizacji mamy bardzo, bardzo często. 
__________________________________________________________________


   Do czego dążę? 

Otóż, pragnę zagłębić się nieco w dzisiejszy świat. Świat, w którym wszyscy są sobie braćmi, równymi; przyjaciółmi zarówno w biedzie, jak i w bogactwie. 
Reklamy, strony internetowe, blogi oraz wiele innych programów nawołujących do pomagania bliźnim, bez względu na kolor skóry, język, pieniądze czy wiele innych czynników, które dzielą nas ludzi. 

Skąd inicjatywa pomocy i czy rzeczywiście czynimy to bezinteresownie, bądź czy planujemy pomóc każdemu?

Uważam, że wygląd, pieniądze lub pochodzenie istotnie ma wiele znaczenia w tym, jak traktujemy innych bądź w jakim świetle stawiamy ich, bez pierwotnego poznania. 
Ludzie duży nacisk kładą na wzrok, świadczy na przykład o tym liczba powiedzeń - tak, dobrze przeczytałeś. - „ widzisz jakie to proste? ”,„ spójrzmy na to z innej strony ”, „ ciemno to widzę ”, „ zobacz jaka piękna muzyka ”,  „ popatrz jakie to łatwe”, „ spójrz jak to pięknie pachnie ”. Istotnym faktem jest to, że przy poznaniu jakiejkolwiek osoby, w większości jako pierwsze oceniamy wygląd. Być może nawet nieświadomie, lecz gdybyśmy dla porównania postawili dwie, zupełnie odmienne środowiskowo osoby - chłopca z nazwijmy 'mniejszym dorobkiem materialnym' oraz chłopca z typowo zamożnej, szczęśliwej rodziny, kogo skorzy chętniej bylibyśmy poznać? Wydaje mi się, że odpowiedź jest prosta. 
Albo gdyby jeden z owych chłopców potrzebował pomocy, prędzej pomoglibyśmy temu biedniejszemu, czy bogatszemu dziecku?
I jeżeli drugiemu z nich, co jest tego powodem? Oczekujemy, że ten odwdzięczy się nam, gdy to my będziemy w potrzebie i będzie miał więcej do zaoferowania?

Mogę stwierdzić, że niejednokrotnie miałam do czynienia z tym rodzajem niesprawiedliwości (jeżeli Ty również, daj znać w komentarzu) i zastanawia mnie, skąd u nas tyle... zachłanności? Obojętności na krzywdy innych? 

Piękno to pojęcie względne, a i tak mam wrażenie, że niemalże wszyscy w pewien sposób mamy 'zaprogramowane' ideały piękna i wszelkie odstępstwa od naszych ideałów są odpychane i krytykowane. A przecież świat jest dla wszystkich, wszyscy mamy to samo prawo żyć i być szczęśliwym, prawda?


Na podsumowanie mojej notki dodam piosenkę mojego obecnie ulubionego zespołu - Kodaline, który nawiasem mówiąc, zasługuje na większy rozgłos i szacunek,ponieważ niewątpliwe tworzy coś pięknego.


Zapraszam jednak do obejrzenia teledysku do owej piosenki, którego niestety nie mogę wstawić tutaj. https://www.youtube.com/watch?v=mtf7hC17IBM - obejrzyj, a być może choćby w malutkim stopniu zaczniesz patrzyć nieco inaczej na otaczający nas świat i ludzi, a jeżeli nie - na moment zatrzymasz się i pomyślisz. 



"Odmawia pomocy, kto niesie zgnębionym pomoc wątpliwą." Seneka Młodszy
                      
                           Cześć!

Zakładając setny blog, mam wielką nadzieję, że tym razem jednak - zostanę na dłużej. Ogólnie rzecz biorąc, w blogu tym zawarte będą głównie moje przemyślenia na dany temat (mam -naście lat i myślę, że gdy po 30. wrócę wstecz w archiwum mojego pseudo 'pamiętnika', ubawię się do łez z opinii oraz ze stylu moich wypowiedzi, gdy miałam 16 lat). 

W zasadzie pierwszy post nie był konieczny, ale uznałam, że warto się przywitać. Więc hej - witam w mojej (nie całkiem) ogarniętej i (nie całkiem)inteligentnej główce! :]

xx

Obsługiwane przez usługę Blogger.